
„Geodezyjne urządzanie przestrzeni w mieście”
W zeszły piątek (14.11.2014 r.) powitaliśmy w murach szkoły młodych geodetów, którzy przez miesiąc przebywali w Lipsku (Niemcy), realizując staż zawodowy w ramach Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki współfinansowanego ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego.
Trzydziestoosobowa grupa złożona z uczniów klas IV TG i III TG podniosła swoje kwalifikacje zawodowe oraz przeszła szkolenie kulturalno-językowe. Ale to co najważniejsze w odbytym stażu jest niewymierne: nowe doświadczenia, umiejętności, przyjaźnie, poczucie samodzielności. Poprosiliśmy niektórych Beneficjentów o podzielenie się „na gorąco” odczuciami związanymi z pobytem w Lipsku.
Czytaj więcej ...

„Geodezyjne urządzanie przestrzeni w mieście”
W zeszły piątek (14.11.2014 r.) powitaliśmy w murach szkoły młodych geodetów, którzy przez miesiąc przebywali w Lipsku (Niemcy), realizując staż zawodowy w ramach Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki współfinansowanego ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego.
Trzydziestoosobowa grupa złożona z uczniów klas IV TG i III TG podniosła swoje kwalifikacje zawodowe oraz przeszła szkolenie kulturalno-językowe. Ale to co najważniejsze w odbytym stażu jest niewymierne: nowe doświadczenia, umiejętności, przyjaźnie, poczucie samodzielności. Poprosiliśmy niektórych Beneficjentów o podzielenie się „na gorąco” odczuciami związanymi z pobytem w Lipsku.
Wyjazd do Niemiec był dla mnie wielką przygodą. Mogłam zobaczyć i doświadczyć kultury naszych zachodnich sąsiadów na własnej skórze i przekonać się o tym jak wspaniałym narodem są Niemcy. Ludzie tam mieszkający są bardzo otwarci na obcokrajowców. Chętnie pomagali nam gdy np. zgubiliśmy się jeżdżąc tramwajami. Kolejną ważną dla mnie rzeczą była możliwość osłuchania się z językiem. Normalnie nie mamy takiej możliwości, gdyż większość muzyki jakiej słuchamy, filmów, które oglądamy są w języku angielskim. I choć mieszkamy tak blisko granicy wielu z nas nie było w nigdy wcześniej w Niemczech. Bardzo miło będę wspominać samo nasze funkcjonowanie w tak dużym mieście jak Lipsk. Możliwość zapoznania się z komunikacją miejską na takim poziomie także będzie nam przydatna w późniejszych latach, np. gdy pójdziemy na studia. Podczas pobytu dowiedziałam się także jak historia Niemiec jest podobna na historii Polski, zwłaszcza jeśli mówimy o II wojnie światowej. My Polacy mamy tendencję do obwiniania wszystkich Niemców za krzywdy jakie nas spotkały. A tak naprawdę większość z nich nie miała z tym nic wspólnego. Na nich ten okres także odcisnął swoje piętno. Lipsk jako miasto wydał mi się bardzo czysty. Naprawdę widać, jak to społeczeństwo dba o swoje miasto. Niemcy wszystko segregują, a jedną z metod, która mi się ogromnie spodobała jest segregacja wszelkich butelek i puszek, które w sklepach sprzedawane są za kaucją, a później w odpowiednich automatach można, oddając butelkę, kaucję odzyskać. Po powrocie do domu chyba najtrudniej jest mi się przyzwyczaić do widoku pozgniatanych butelek :).
Ostatni miesiąc dane mi było spędzić na zagranicznej praktyce zawodowej w Lipsku. Praktyka ta odbyła się dzięki programowi europejskiemu „Leonardo Da Vinci”. Miesiąc ten, chociaż minął jak dwa tygodnie, nauczył mnie wielu przydanych we współczesnym świecie umiejętności. Między innymi stałem się bardziej samodzielny, odpowiedzialny, bardziej sumienny w tym, co robię a także poznałem Niemcy z zupełnie innej strony. Bardzo podobało mi się to jak traktowali nas mieszkańcy Lipska; byli Oni niezwykle otwarci, chętni do rozmowy, skorzy do pomocy w pierwszych trudnych chwilach (moment, kiedy zgubiłem się szukając basenu i potrzebowałem pomocy w odnalezieniu drogi do hotelu), ciekawi naszego pochodzenia, gdy usłyszeli jak porozumiewamy się obcym dla nich językiem (zawsze myśleli, że mówi po rosyjsku). Nasi przełożeni w pracy również byli osobami niezwykle miłymi i chętnymi do pomocy, gdy widzieli, że nie wiemy jak coś powiedzieć lub popełniliśmy błąd mówiąc w ich języku, uśmiechali się i tłumaczyli nam jak powinno się to powiedzieć i gdzie popełniliśmy błąd. Bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie sama praca w Niemczech. Jako osoba, która pracuje na wakacjach w Polsce, przyzwyczajony byłem do szybkiego wykonywania powierzonych mi zadań. Tam było zupełnie inaczej, wielokrotnie zdarzyło się, że mój przełożony mówił mi, że robię za szybko, kazał mi robić częste przerwy i nie przeforsowywać się, nawet, jeśli zostało mi mało czasu i mało do zrobienia; zawsze mogłem dokończyć daną rzecz następnego dnia. Czasami jednak denerwowało mnie to, ponieważ nie jestem przyzwyczajony do przerywania nieskończonej pracy i wracania do domu. Lipsk, jedno z większych miast Saksonii, również należało do dużych plusów całego wyjazdu. Miasto było wielkie i można w nim było znaleźć praktycznie wszystko. Podobało mi się wykorzystanie przestrzeni pod dworcem głównym; znajdowało się tam duże centrum handlowe, w którym można dobrze (niestety, drogo) zjeść, a także zakupić jakiś drobiazg przed powrotem do domu. Ogólnie w Lipsku było dużo centrów handlowych, w których można było znaleźć wiele sklepów od zwyczajnych sieciówek po sklepy dla hobbystów danej dziedziny np. malarstwa i rysunku. Miasto było też atrakcyjne turystycznie. Do ciekawszych atrakcji turystycznych zaliczam Kościół św. Tomasza i Kościół św. Mikołaja, a także Pomnik Bitwy Narodów. Jednak taki wyjazd nie może obyć się także bez wad. Chociaż połączenie komunikacją miejską było bardzo dobre (pod względem ilości połączeń z centrum), to jednak po pewnym czasie długie jazdy tramwajem zaczęły być męczące i nużące, zwłaszcza dla osoby, która w dzień roboczy poświęcała 1,5h na dojazd tramwajem do pracy i tyleż samo na powrót. Hotel, w którym dane mi było mieszkać ma u mnie duży plus, jednak moim zdaniem aneks kuchenny powinien być odrobinę większy, a tym samym przestronniejszy, a Internet to była istna katorga. Zdarzało się, że nie można się było połączyć przez kilka godzin tylko, dlatego, że były problemy z ruterem. Nadmierna tolerancja również jest, moim zdaniem, dużym problemem w tym kraju. Jestem osobą tolerancyjną i nie przeszkadzają mi różnego rodzaju skrajności, jednak w Niemczech występują one w takiej ilości, iż po niedługim czasie stało się to niesmaczne oraz odpychające.
Praktyka w Lipsku pokazała mi jak bardzo ważne jest, aby teraz uczyć się języków obcych i szkolić się w konkretnym zawodzie, ponieważ podstaw potrafi nauczyć się każdy a fachu już niekoniecznie. Zauważyłem także, że czas poświęcany w szkole na naukę języka obcego jest tylko małym ziarenkiem rzeczywistego czasu, jaki musimy poświęcić na to. Na dodatek w szkołach uczeni jesteśmy tylko mało znaczących podstaw języka oficjalnego, który na nic nie przydaje się w życiu codziennym i jest praktycznie zbędny, ponieważ Niemcy, tak samo jak i My posiadają swój własny język potoczny, którego używają, na co dzień, przez co kiedy my mówiliśmy do nich językiem urzędowym Oni mieli problemy ze zrozumieniem Nas. Postanowiłem, że aby poznać więcej niż tylko podstawy po powrocie zapiszę się do szkoły językowej, która pozwoli mi się nauczyć też więcej niż tylko zasady posługiwania się danym językiem.
Gdybym tylko mógł chciałbym ponownie wyjechać na taką praktykę.
W Lipsku podobało mi się jak ludzie nas traktowali, jak bardzo byli przyjaźni i że nie boją się kontaktu z obcokrajowcami. Ludzie w miejscu, w którym mieliśmy praktyki strasznie byli weseli. Zaskoczyło mnie i czasem nie spodobało jak tamtejsi ludzie farbują sobie włosy, potrafią mieć włosy jak tęcza. Obsługa w hotelu była bardzo przyjazna i zawsze mogliśmy liczyć na ich pomoc. Taki pobyt pomaga otworzyć się na kontakty międzyludzkie. Może również zmotywować do solidniejszej pracy nad nauką języków obcych i poznać inna kulturę.
Dnia 16.10.2014 r. pojechałam z całą klasą na praktyki w Lipsku. W pierwszy dzień dowiedzieliśmy się, gdzie będziemy pracować. Na mnie i kilkoro innych osób przypadł Dom Starców. Spotkałam się z wielką uprzejmością tych wiekowych ludzi, a najbardziej zaskoczyło mnie, kiedy wraz z koleżankami dostałyśmy od pewnej starszej pani czekoladki jako podziękowanie przy pracy w ich ogrodach. Wiele osób nas chwaliło, bardzo też pracodawcy doceniali nas i naszą pracę, gdyż niewiele osób robi szybko i dokładnie to, co im się zadaje. W mieście spotkaliśmy się również z różnorodnością ludzi. Większość miała indywidualne style ubioru i nie tylko. Można było zauważyć wiele tatuaży i piercingu nie tylko u młodzieży. Co mile mnie zaskoczyło, ponieważ u nas pracodawcy nie przyjęliby takiej osoby, a tam bez problemu można pracę znaleźć, bo szefowie poszczególnych firm nie patrzą na wygląd, a na umiejętności i wiedzę. Gdy wyszło się na miasto każdy człowiek, obcy człowiek, po prostu aż tryskał życzliwością. Wyjazd podobał mi się właśnie pod względem zobaczenia czegoś nowego i całkiem innego życia niż w Polsce.
To był wyjazd, który zapamiętam na bardzo długo!
Jeszcze w dniu wyjazdu dopadały nas obawy przed nieznanym miastem, obcym językiem i ludźmi, ich obyczajami i sposobem bycia. To wszystko okazało się błahe chwilę po wyjściu z autokaru. Zostaliśmy bardzo ciepło przywitani, co dodało nam otuchy. Spotkaliśmy samych życzliwych i otwartych ludzi, a bariery językowe nie sprawiały nam problemów. Bardzo dużo zwiedzaliśmy - na lądzie, ale również drogami wodnymi. Lipsk to piękne miasto, które zachwyca swoją symboliką i historią. Pierwszy spacer nie wywarł na nas wrażenia, ale kiedy poznaliśmy historię różnych pomników i miejsc przy każdym obwiedzeniu wzrokiem otoczenia, rozpierała nas duma, gdyż wiedzieliśmy, że wiele z pośród szczegółów powstało również z myślą o naszych rodakach. Wspaniałe uczucie dostrzegać piękno i symbolikę tam, gdzie nigdy byśmy jej nie szukali. Praca nie była ciężka, sprawiała nam przyjemność i satysfakcję. Jeśli chodzi o współpracowników to bardzo szybko się dogadaliśmy i tworzyliśmy zgraną grupę. Pracodawcy byli otwarci i sympatyczni.
Projekt pt. „Geodezyjne urządzanie przestrzeni w mieście” opiewał na sumę 63 616 Euro.